„…istota psychoterapii to nie teorie, o które walczono, ale stosunek człowieka do człowieka.”

Antoni Kępiński

W psychologii pojęcie rodziny jest różnie rozumiane, a tym samym różnie definiowane. Stanisław Mika przyjmuje, że rodzina to: „mała grupa społeczna nazywana zbiorem dwóch lub więcej osób, między którymi istnieje bezpośrednia interakcja, które mają cel, normy grupowe i które łączy struktura grupowa”. Maria Braun – Gałkowska mówi o „rodzinie jako o grupie ludzi związanych specjalnymi, bliskim więzami. Co za tym idzie, interakcje między członkami rodziny oparte są na głębokich relacjach, czego nie spotykamy w żadnej innej grupie, a jakość więzów ma wpływ na życie całej rodziny”.

Jak można zauważyć w powyższych definicjach rodzina oparta jest przede wszystkim na INTERAKCJACH/RELACJACH, jeśli zaburzone są na skutek np. problemu uzależnienia od alkoholu jednego z członków, choroby psychicznej, problemów w pracy przenoszonych na grunt rodzinny, problemu dziecka… itd., mogą zostać zakłócone owe interakcje. Z każdym z tych problemów można oczywiście udać się na terapię indywidualną, jeśli jednak problemy zaczynają dotykać rodziny, warto zauważyć, że nie dotyczy to tylko i wyłącznie jednego członka ale całego systemu.

Hipotetyczna sytuacja: matka cierpiąca z powodu nerwicy natręctw. Codzienne rytuały przed wyjściem z pracy: mycie dłoni – 10 razy, sprawdzanie 10 razy czy drzwi są zamknięte, skrupulatne mycie naczyń, co zajmuje dużo czasu… Mąż „nie chce widzieć” problemu ale kiedy zaczyna się irytować, krzyczy na żonę, co potęguje objawy. Dochodzi do kłótni. Dzieci nie rozumieją zachowania matki, nikt im nie tłumaczy, co się dzieje, ponieważ rodzice sami nie wiedzą, jak wytłumaczyć problem. Starsza córka stara się być „matką dla swojej matki”, stara się być wyrozumiała, dobrze się uczy, wspiera. Natomiast syn – młodsze dziecko – lubi mieć własną przestrzeń w życiu, zdaje sobie sprawę z tego co się dzieje w domu ale nie angażuje się tak bardzo, jak córka. Sytuacja trwa 2 lata.

Kobieta może pójść na psychoterapię, może nawet to przynieść pozytywne efekty i sytuacja się zmieni. Można jednak przypuszczać, że problem (wydawałoby się indywidualny) „zamienił się” w problem systemu…i wpłynął na dzieci i męża.

Początkiem terapii rodzinnej była grupa założona w 1957 r. w Brooklyn State Hospital, którą utworzono z córek chorych na schizofrenię i ich matek. Zaobserwowano, że matki mówiły o tym, co zrobiły dla córek, podczas gdy córki milczały. Gdy córki stały się pewniejsze siebie i zaczęły mówić o własnych potrzebach, matki przestały zajmować się nimi zastępczo i zaczęły też mówić o własnych potrzebach. Prowadzący tylko zachęcali do mówienia córki; nie rozwiązywali problemów.

Zgodnie z teorią systemów, rodzina (system) oznacza pewną całość, która składa się z wzajemnie połączonych części. Taka całość jest czymś więcej, niż tylko sumą części, a każda zmiana w jednej części wpływa na pozostałe i na całość.

Najważniejszym celem psychoterapii rodzinnej jest wyeliminowanie zaburzeń indywidualnych lub problemów małżeńskich, a drogą do tego celu jest zmiana RELACJI w rodzinie. Zatem praca polega przede wszystkim na analizowaniu tego, co się dzieje między członkami rodziny, oczywiście uwzględniając ich osobiste sytuacje. Istotne jest, że psychoterapia rodzinna zakłada reagowanie członków rodziny na siebie nawzajem, a nie tylko na terapeutę. Natomiast terapeuta, w odpowiedni sposób używa tych INTERAKCJI jako mechanizmu do zmiany. Oczywiście nie zawsze jest tak, że członkowie rodziny od razu porozumiewają się w sposób, który pozwala na konstruktywne zmiany, dlatego też rolą terapeuty jest sprawić, aby członkowie rodziny reagowali na siebie, a to może przyczynić się do dalszej pracy… można sobie wyobrazić, że jest to wyzwanie zarówno dla rodziny jak i dla psychoterapeuty.

Czy warto podjąć decyzję o rodzinnej współpracy?  Wypowiedzi osób, które podjęły takie działania:

„Wiesz…zależy w jakim momencie się ta terapia zaczyna, bo jeśli wtedy, kiedy małżonkowie „chwytają za nóż”, to tylko strata czasu, bądź szybsze uświadomienie konieczności rozejścia się. A jeśli w miarę wcześnie, kiedy zauważają pierwszy problem, to myślę, że taka terapia jest dobrym rozwiązaniem. Sama się przekonywałam, że często na takich terapiach wiele rzeczy się rozjaśnia, o czym małżonkowie sobie nie mówili. Nie wiem, jak to wytłumaczyć, ale jak się rozmawia z ludźmi, znajomymi, to zdarza się często sytuacja kiedy małżonkowie nie znają swoich uczuć, gdyż bazują na domysłach, lub boją się sobie coś powiedzieć, by druga strona tego źle nie odebrała. Taka terapia nieraz działa jak otwieracz.” Gośka

„Co do samej terapii rodzinnej to jest pomocna, skuteczna i użyteczna a odpowiednio prowadzona zupełnie nie przypomina scysji. Daje czas i miejsce na różne spojrzenia, perspektywy, analizę przekonań dotyczących zdarzeń, osób i tego jak one się tworzą i jakie są ich konsekwencje. Zmienia sposób komunikowania się w rodzinie. W przypadku nastolatków oraz małżeństw praktycznie bezcenna.” Jacek

Bibliografia

Rakowska J.M., Skuteczność psychoterapii, 2005, Scholar

Grzesiuk L., Psychoterapia. Praktyka, 2006, ENETEIA