Czym się interesujesz? Jakie masz hobby? Jesteś pasjonatem… czego? Jest taki punkt (zwyczajowo na końcu naszego CV), zdawałoby się błahy, a jednak przysparzający niejednokrotnie problemów. Bo cóż tam wpisać? W wielu poradnikach dotyczących tworzenia Curriculum Vitae można znaleźć wskazówki odnośnie opisu naszych zainteresowań. Najlepiej, żeby były to pasje oryginalne, zapadające w pamięć rekrutera itp. itd. A co jeśli nie mamy takich? Marta Łusakowska [Maj, 2015]


Wyróżniasz się?

Fantastycznie, jeżeli Twoje zainteresowania to naprawdę literatura skandynawska XIX wieku, czynnie uprawiasz sporty prawdziwie ekstremalne (skoki ze spadochronem mogą być już zbyt oklepane) lub prowadzisz hodowlę psów bardzo rzadkiej rasy. A co jeśli nie? Interesuje Cię wiele rzeczy, czytasz różne książki, oglądasz różne gatunki filmów, uprawiasz różne sporty. Co jakiś czas zapalasz się do czegoś nowego, ale nie odnajdujesz w tym większego zamiłowania i ruszasz dalej. Jesteś w drodze do odnalezienia swoich pasji, ale bez gwarancji, że tak się stanie. Zapytam bezpardonowo: no i co z tego?

(Nie)spełnienie

Mam wrażenie, że obecnie kładzie się duży nacisk na bycie oryginalnym, wyróżniającym z tłumu, że jest to warunkiem koniecznym do osiągnięcia sukcesu zawodowego, przynajmniej w niektórych branżach. A gdyby tak dać sobie w tej kwestii trochę luzu i po prostu pozostać sobą? Poczekać na odkrycie swoich pasji w swoim tempie. Chcę przez to powiedzieć, żeby nie definiować się poprzez posiadanie zainteresowań lub ich brak. Nie namawiam do zaprzestania poszukiwania swoich pasji. Wręcz przeciwnie, rozwijajmy swoje  zainteresowania, ale te, które naprawdę czujemy i chcemy rozwijać. Nie ma sensu robić nic na siłę, bez przekonania, jeśli celem ma być głównie uzyskanie dobrego wrażenia. To strata czasu i energii.

Pewnie dobrze byłoby mieć od razu jakieś super oryginalne hobby, szczególnie jeśli chcemy komuś zaimponować. Jednak najważniejsze dla rekrutera powinny być Twoje kompetencje i spełnianie kwalifikacji na obsadzane stanowisko. Ciekawa pasja stanowi dodatek, który może rozmówcę zaintrygować i zrobić miłe wrażenie podczas rozmowy rekrutacyjnej, natomiast nie pokryje braków w wykształceniu czy umiejętnościach.

Zastanawiam się też, jak mielibyśmy mierzyć fakt, że coś jest naszą pasją? Nie możemy bez tego żyć? Zajmuje nam cały wolny czas? A może zajmuje tylko 2 godziny w tygodniu, ale angażujemy w to wszystkie swoje zasoby fizyczne i psychiczne? Zdefiniowanie własnych zainteresowań bywa problematyczne. Może dlatego czasem tak trudno jest nam uzupełnić tę rubrykę w życiorysie.

Całkiem zwyczajnie

A przecież wielu z nas ma proste, nawet banalne zainteresowania czy sposoby na spędzanie wolnego czasu, które pozwalają nam zrestartować się i powrócić do pełni sił psychicznych i fizycznych. Taką odskocznią może być zwyczajne czytanie zwyczajnych książek, oglądanie seriali obcojęzycznych w oryginale czy nawet spotkania i rozmowy z bliskimi osobami.  Takich „zainteresowań” nie wpiszemy pewnie do CV, co nie znaczy, że są mniej wartościowe.

I na koniec – czysto technicznie – pozycja „zainteresowania” w podaniu o pracę nie jest obowiązkowa i zawsze można ją pominąć. Ważniejsze jest, aby pamiętać, żeby brak pasji nie determinował naszego myślenia o sobie i nie stanowił o poczuciu własnej wartości, szczególnie przed rozmową o pracę, na której nam zależy.

W artykule wykorzystano zdjęcie pochodzące ze strony www.pixabay.com