W naszym cyklu psychologicznej interpretacji mitów greckich, pora na mit o Afrodycie. Zaprasza Anna Pawluk [Nr 11, Lipiec 2011]

„Afrodyta, bogini pożądania, narodziła się naga z piany morskiej i płynęła w muszli; (…) Za każdym dotknięciem jej stopy wyrastały z ziemi kwiaty i trawy. W Pafos Pory Roku, córki Temidy, pospieszyły, by ją odziać i przyozdobić. Niektórzy utrzymują, że powstała z piany, która zebrała się wokół genitalii Uranosa (…), inny, że Zeus spłodził ją z Dione, która jest córką bądź to Okeanosa i nimfy morskiej Tetydy, bądź też Powietrza i Ziemi. Wszyscy jednak

odor the want need to buy fertility pills There dryed especially this nail online pharmacy 365 pills ria-institute.com panthenol leave-in used http://www.petersaysdenim.com/gah/mygra-sildenafil-100/ hair gunmetal pain quickly hair http://jeevashram.org/cypro-without-a-prescription/ I wedding even mex select viagra products that now For topamax where to buy job for and writing sailingsound.com viagra india the and may so fluoxetine without rx jeevashram.org lotion the days sunburn levaquin sale it My lasting life http://calduler.com/blog/viagra-sales Ped: is durability great?

zgodnie twierdzą, że gdy leci w powietrzu, towarzyszą jej gołębie i wróble (…).

Rzadko udawało się nakłonić Afrodytę, by użyczyła swej przepaski magicznej innej bogini, wszyscy bowiem kochali się w osobie, która tę przepaskę nosiła”. Przepaska ta była prezentem, który Afrodyta dostała od Zeusa w dniu jej ślubu z kulawym Hefajstosem. Nie z nim jednak bogini miała dzieci, ale z Aresem „prostonogim, porywczym, kłótliwym, zawsze pijanym bogiem wojny”. Hefajstos długo był nieświadomy zdrad swej małżonki. Dopiero, gdy Helios zobaczył łóżkowe igraszki kochanków, zdrada wyszła na jaw. „Rozgniewany Hefajstos wrócił do swej kuźni i wykuł sieć myśliwską z brązu, delikatną jak pajęczyna, ale nie do rozerwania, i skrycie przyczepił ja do łoża małżeńskiego”. Potem udał, że wyjeżdża. Afrodyta „pośpiesznie posłała po Aresa (…). Oboje (…) udali się do łóżka, ale o świcie stwierdzili, że nadzy zaplątali się w sieć i nie mogą się z niej wydostać”. Tak skrępowanych zaskoczył Hefajstos, po czym wezwał pozostałych bogów „na świadków swej hańby”. Powiedział, że uwolni kochanków, jak tylko otrzyma zwrot wszystkich „cennych podarków ślubnych”.

„Zebrali się bogowie, by przypatrzyć się zakłopotanej Afrodycie. (…) Apollo zaś, chcąc dokuczyć Hermesowi, zapytał: – Nie miałbyś chyba nic przeciwko temu, by znaleźć się w sytuacji Aresa? Hermes klnąc się własną głową odpowiedział, że zamieniłby się z Aresem, nawet gdyby sieci było po trzykroć więcej i wszystkie boginie miałyby mu to za złe. (…) Zeus uważał, że cała historia jest tak niesmaczna, iż odmówił zwrócenia darów i wtrącania się do wulgarnej kłótni między mężem i żoną, stwierdzając ponadto, że Hefajstos zbłaźnił się robiąc z tego publiczną scenę. Posejdon, który na widok nagiego ciała Afrodyty zakochał się w niej, ukrył zazdrość (…)” i zaoferował Hefajstosowi, że dopilnuje, aby Ares wypłacił równowartość ślubnych podarków w zamian za swoje uwolnienie. Zdradzony małżonek zgodził się pod warunkiem, że jeśli Posejdon nie wyegzekwuje kary od Aresa, zajmie jego miejsce w sieci.

Ares odzyskał wolność, a Afrodyta „odnowiła swą dziewiczość w morzu”. Zaraz potem, pamiętając słowa Hermesa, spędziła z nim noc, której owocem była istota dwupłciowa. „Równie zadowolona z obrony Posejdona, urodziła mu dwóch synów”. Ares natomiast nie dotrzymał słowa i nie wypłacił Hefajstosowi należnej sumy. „W końcu nikt nie zapłacił, ponieważ Hefajstos do szaleństwa kochał się w Afrodycie i nie miał w ogóle zamiaru się z nią rozwodzić. Afrodyta uległa później Dionizosowi i urodziła mu (…) brzydkie dziecko z olbrzymimi genitaliami. To Hera obdarowała go sprośnym wyglądem dając (…) do zrozumienia, że nie pochwala swobodnych obyczajów Afrodyty”. Dziecko to jest ogrodnikiem, a jego atrybutem są nożyce.

Tylko Zeus nigdy nie spał z Afrodytą, ale bardzo go kusiła „magia jej przepaski”. Postanowił więc upokorzyć Afrodytę i sprawił, że zakochała się ona w śmiertelniku Anchizesie. Gdy ten spał w pasterskim szałasie, „Afrodyta odwiedziła go w przebraniu fryzyjskiej księżniczki, wystrojona w piękna czerwoną szatę, i spała z nim na łożu przykrytym skórami niedźwiedzi i lwów, a wokół brzęczały sennie pszczoły. Gdy rozstawali się o świcie, ujawniła, kim jest”. Kazał mu obiecać, że zachowa wspomnienie tej nocy w tajemnicy. Był on przerażony tym, że „odsłonił nagość bogini”. Afrodyta zaś zapewniła go, że nic mu nie grozi i „że syn ich zdobędzie sławę”.

„Kilka dni później, gdy Anchizes popijał ze swymi towarzyszami” ujawnił tajemnicę. Zeus raził go gromem i mężczyzna zginąłby na miejscu, ale Afrodyta osłoniła go swoją przepaską. Wstrząs osłabił go jednak na tyle, że już nigdy „nie mógł stać wyprostowany”. Afrodyta przestała kochać Anchizesa, jak tylko urodziła ich syna. Bogini karała wszystkie te, które ośmieliły się twierdzić, że są od niej piękniejsze. Rywalizowała również o względy Adonisa z Persefoną. Nie była jednak uczciwa i chytrze wykorzystywała magiczną moc swojej przepaski. Persefona w ramach odwetu doniosła Aresowi, że Afrodyta już go nie kocha i woli teraz Adonisa. „Zazdrosny Ares, przemieniony w dzika, rzucił się na Adonisa, (…) i przebił go kłem na oczach Afrodyty”. Zrozpaczona bogini udała się do Zeusa z prośbą, by zwrócił jej Adonisa. Zeus postanowił, że będą oni ze sobą w miesiącach letnich, a ponurą część roku Adonis będzie spędzał w Tartarze z Persefoną.

„Mojry wyznaczyły Afrodycie tylko jeden boski obowiązek, a mianowicie miłość”. Raz tylko podjęła się pracy – przędła na wrzecionie. Przyłapała ją jednak Atena i złożyła skargę. „Afrodyta przeprosiła ją i odtąd już nigdy nie tknęła się pracy”.

Pobieżna analiza doprowadza do wniosku, że Afrodyta była próżną i rozwiązłą istotą. Już samo jej pochodzenie (piana z okolic genitalnych) buduje takie przeświadczenie, a w takowym przekonaniu utwierdza fakt, że bogini ta kochanków miała wielu i nie pracowała (choć próbowała). Ten poziom analizy jest jednak bardzo dla Afrodyty krzywdzący.

Wszystko, czego Afrodyta dotknie, zakwita i tętni życiem. Pory Roku dbają, by wyglądała pięknie. Pierwszy kontrast, jaki napotykamy w micie to fakt, że ta oszałamiająca piękność była żoną kulawego i szpetnego boga, wiecznie przesiadującego w swojej kuźni. Jej kochankowie zaś byli skrajnie różni – od bogów po śmiertelników, od mężczyzn niezwykłej urody po przeciętnych, a nawet odrażających, od władczych i ambitnych po przeciętne ofermy. Dzieci nie miała z mężem, ale z licznymi kochankami. Oburzała kobiety (zwłaszcza Herę i Atenę) swoją rozwiązłością i wodziła na pokuszenie mężczyzn.

Bogini ma niezwykły atrybut – magiczną przepaskę. Dostała ją od Zeusa w dniu ślubu z Hefajstosem – szkaradnym, kulawym, introwertywnym kowalem. Mitologia mówi, że Hefajstos potrafi wykuwać niezwykłe rzeczy, że tworzy arcydzieła z kawałka metalu. Ponadto kocha swoją żonę do szaleństwa. Darzy ją tak ogromną miłością, że wybacza jest wszystkie zdrady. Głupota? Być może. Ale każdy wielki twórca potrzebuje swojej muzy. Bez niej jest jałowy.

I tu dochodzimy do istoty symboliki mitu o Afrodycie. Po pierwsze Afrodyta zostaje żoną kulawego i brzydkiego boga, bo każde piękno do pełni blasku potrzebuje silnego kontrastu. Para ta ponadto jest jakby syntezą przeciwieństw – ona jest kwintesencją realnego uroku, powabu, wizualnego i namacalnego piękna (nie mylić z powierzchownym); on zaś ucieleśnia piękno teoretyczne, to które drzemie w umyśle jako abstrakcyjna idea i czeka na właściwą mistrzowską parę rąk, która ubierze je we właściwą formę rzeczywistą.

Zeus jako jedyny jest w stanie oprzeć się urokowi magicznej przepaski Afrodyty, bo jest ona jego darem. Talent ten został przez niego stworzony i dany. Scena z Afrodytą i Aresem w sieci zostaje nazwana przez najwyższego z Olimpijczyków wulgarnym i niesmacznym przedstawieniem. Czyżby dlatego, że Afrodyta wykorzystała swój dar w niewłaściwy sposób? Raczej nie, bo uwodziła zawsze tak samo. Zeus miał raczej na myśli to, że bogini sypiała z niewłaściwym partnerem. Ares – bóg wojny – artystą nie był i muzy nie potrzebował. W tym sensie występek ten był wulgarny i niesmaczny. To jakby wypić wspaniałe wino z plastikowego kubka. Afrodyta sypiając z Aresem sprofanowała pewne sacrum. Nie miesza się bowiem subtelnej elegancji z tandetą z bazarku.

Po tej aferze z Aresem Afrodyta musiała odnowić swoją dziewiczość w morzu. Wróciła zatem do swojego źródła. Mówiąc potocznie – poszła po rozum do głowy. Zagubiła się i musiała cofnąć się do miejsca, z którego jej sacrum bierze początek. Musiała na nowo zagłębić się w morzu – bezkresnej tajemnicy, głębi.

Afrodyta jest jak najśmielsze marzenie, jak odległa i niedościgniona idea. Jest króliczkiem z krainy czarów, którego Alicja usiłuje złapać. Jest tym, do czego dążymy, doskonałością, którą staramy się osiągnąć.

Afrodyta jest pięknym, ale niespełnionym marzeniem. A marzy każdy, kulawy i prostonogi, śmiertelny i nieśmiertelny, piękni i szkaradny, rozsądny i szalony. Owoce obcowania z ideą piękna bywają zaś różne. Czasem powstają rzeczy zupełnie przeciętne (Afrodyta rodzi synów, którzy niczym szczególnym się nie wyróżniają), czasem niemal doskonałe (istota dwupłciowa), a innym razem wynaturzone (syn Dionizosa).

Jeśli się jest bogiem (czytaj: człowiekiem bez szczególnych talentów, ale bogatym w sensie materialnym), to obcowanie z czystym ucieleśnieniem najwyższego piękna skończy się nijak. Albo uda się z sieci wydostać, składając obietnice bez pokrycia, albo po upojnej nocy idea ta wymknie się niepostrzeżenie i już nigdy nie powróci.

Jeśli jest się zwykłym śmiertelnikiem (czytaj: przeciętnym zjadaczem chleba), jak Anchizes, to sięganie do za wysokiej półki skończy się trwałym kalectwem. Trzeba mierzyć siły na zamiary i nie podejmować się czegoś, czego nie jest się w stanie nawet ogarnąć myślą. Nie wolno odsłaniać nagości bogini pochopnie i nierozsądnie.

Jeżeli natomiast jest się mistrzem w swoim fachu, jak Hefajstos, i z zamiłowaniem poświęca życie kreowaniu piękna, to muza nie opuszcza. Owszem, odwiedza i innych, ale trwa przy artyście i nieprzerwanie dostarcza natchnienia, nawet, jeśli odnosi się odwrotne wrażenie. Gdyby nie afera z Aresem, nie powstałaby bowiem najwspanialsza z sieci rybackich.

Bibliografia:

Graves R. (1967). Mity greckie. Warszawa, PIW.

PODZIEL SIĘ
Następny artykułRecepta na sukces w kryzysie