Wiele mówi się o depresji. Można śmiało powiedzieć, że w pewnym sensie jest ona modnym schorzeniem. Niestety jej „medialność” wcale nie przekłada się na zwiększenie społecznej świadomości ani wiedzy o tej chorobie. Anna Młynarczyk, czerwiec 2016.

Dlaczego tak ciężko jest żyć z depresją? Co w tej chorobie jest tak specyficznego, że odbiera ludziom skrzydła i wysysa wszelkie życie? Dlaczego fizycznie zdrowy człowiek, którego życie z zewnątrz wygląda zupełnie dobrze, który otoczony jest rodziną, przyjaciółmi, który ma pracę przestaje chcieć żyć… Oto jest pytanie. I to jest sedno. Depresja nie jest jak grypa czy wrzód żołądka, które bardzo uprzykrzają życie, ale mimo to ma się siłę z nimi walczyć. Depresja odbiera radość, chęć i odwagę życia.

Komuś, kto nigdy nie zbliżył się do stanu depresyjnego ciężko jest wczuć się w sytuację osoby cierpiącej na depresję, poczuć jej przygniatający mroczny świat. „Prawdziwy koszmar” Ewy Łokuciejewskiej przybliża tę rzeczywistość. Jej bohaterka Ewa zmaga się z chorobą od wielu lat, aż w końcu postanawia dobrowolnie poddać się hospitalizacji. Razem z nią przekraczamy wysokie, grube i zimne mury szpitala psychiatrycznego. Czujemy, jak czas i przestrzeń się zmieniają. Z bliska obserwujemy realia życia w szpitalu psychiatrycznym, patrzymy i na personel, i na pacjentów, na ich wzajemne relacje. Poznajemy warunki i zasady funkcjonowania tego specyficznego miejsca.

„Prawdziwy koszmar” to nie jest książka to poduszki. To wgryzająca się w umysł opowieść o lęku przed życiem, o koszmarze bycia chorym na depresję, o gehennie bycia pacjentem szpitala psychiatrycznego.