Książka: Narzeczona Schulza

„Meandryczność duszy jest przywilejem artystów, a wyrozumiałość jedynym kluczem do dzielenia z nimi życia” – napisała Józefina, która przeżyła kilka nie łatwych wcale lat w cieniu Schulza. Anna Młynarczyk, kwiecień 2016.

„Narzeczona Schulza” to faktograficzna opowieść o związku Józefiny Szelińskiej i Brunona Schulza. Niespełniona koniec końców miłość rozpoczyna się w Drohobyczu, gdzie dwoje nauczycieli – pani od polskiego z ciążącym widmem staropanieństwa i niski, paskudny pan od rysunku – zakochuje się w sobie nawzajem. Jej imponuje jego geniusz literacki, jemu jej twardość charakteru i stanowcza postura. Różowe okulary jednak nie są wieczne i po kilku latach Józefina ma serdecznie dosyć swojego bożyszcza.

Związek ten jednak był na tyle głęboki i intensywny, że mimo upływu lat nie dał Józefinie spokoju. Po śmierci Schulza ona nadal obsesyjnie wręcz rozpamiętywała kilkuletnie narzeczeństwo, gromadziła wszelkiej maści pamiątki po ukochanym, aż przekształciła swoje mieszkanie w muzeum i targnęła się na swoje życie.

Książka Tuszyńskiej, a raczej jej bohaterka, tyleż wzrusza, co irytuje. Wzrusza dramat obydwojga, piękność i szaleństwo ich umysłów. Irytuje egzaltacja, która wydaje się być niezbędna, co z kolei irytuje jeszcze bardziej.

Autorka książki skupia się ma Junie, chce ją zrozumieć. Chce jak najlepiej wczuć się w rolę żyjącej w cieniu, znoszącej wszelkie łajdactwa i dewiacje Schulza, godzącej się na nadużycia swojej osoby.

Książka jest fascynującą podróżą w umysł Schulza, opowiedzianą z niezwykłą wrażliwością, z intymnej perspektywy. Poetycka, tragiczna, intrygująca opowieść o związku, który sama Tuszyńska nazywa „żywiołem niespełnienia”. Polecam.