Kiedy wzięłam tę książkę do ręki i obejrzałam okładkę, pomyślałam sobie, że będzie to smutna, może nieco wstrząsająca opowieść o szkolnej przemocy. Miałam wrażenie, że „Cmentarz szczurów” będzie oschłą, mroczną i wiejącą chłodem historią dręczonego dziecka. Wiele się nie pomyliłam. Anna Pawluk, maj 2013.

„Cmentarz szczurów” to mocno analityczna podróż przez życie pewnego Krzysztofa.  Czytając tę książkę miałam wrażenie, jakbym miała przed sobą akta sądowe. Historia życia bohatera, jaką nakreślił Hejnowicz to opowieść wyzuta z emocji. Czytelnik poznaje kolejne zdarzenia, a właściwie przeprowadzany jest przez autora przez zupełnie neutralny emocjonalnie, choć nieco mroczny ciąg przyczynowo-skutkowy.

Nie znajdziecie w tej opowieści dialogów ani monologów, ani nawet zapisów wewnętrznych rozterek i przeżyć bohaterów. „Cmentarz szczurów” jest bowiem skrajnie (moim zdaniem oczywiście) analitycznym i dość ścisłym zapisem kilkudziesięciu lat życia bohatera. Taki język i taki sposób przedstawienia tej historii sprawia, że zupełnie zatraca ona swój tragizm. Gdyby spojrzeć na życie Krzysztofa emocjonalnie, gdyby zechcieć wczuć się w jego sytuację, w to, z czym musiał zmagać się przez kolejne lata, czego doświadczał, natychmiast pojawiłby się ogrom uczuć i emocji, wątpliwości, rozterek… Może właśnie z tego powodu autor zdecydował się na taki sposób przekazania tej opowieści…

Być może zabieg ten miał doprowadzić czytelnika do skojarzenia tytułu ze szczurami laboratoryjnymi? Pomijam już analogie do wyścigu szczurów, przytaczane przez samego autora….

Tak czy inaczej lektura „Cmentarza szczurów” to trudna podróż przez ciężkie czasy, przez pełną dramatów  historię, w której nieustannie czuć wiejący w oczy wiatr. Książkę nie łatwo się czyta, zapewne z powodu jej „suchości” i „beznamiętności”.  Niemal czuć jej przytłaczający ciężar.

 

Anna Pawluk