Sofokles powiedział, że posiadać penis to być „przykutym łańcuchem do szaleńca”, zaś Joe Orton wyznał, że „mężczyzna jest tylko systemem podtrzymywania życia dla swojego penisa”. Hickman proponuje nam obszerne antropologiczne opracowanie na temat męskiej „drugiej głowy”. Anna Młynarczyk, kwiecień 2016.

Przyrodzenie dla każdego mężczyzny jest najcenniejszym skarbem – to wiemy wszyscy i nie ma co polemizować. Bezspornym jest również fakt, że penis jest także źródłem największych męskich frustracji i lęków. I żadna chyba część ciała ludzkiego nie doczekała się tak obszernej literatury, takiej kulturowej spuścizny, i tylu mitów i legend na swój temat.

„Boskie przyrodzenie” to fascynująca i błyskotliwa kronika penisa, opisująca jego wzloty i upadki (sic!) w kontekście mitologii, kultury, archeologii, religii, literatury, nauki, medycyny i polityki. Jest to czasem zabawna, a czasem smutna opowieść o męskich obsesjach, rozterkach, lękach i rozczarowaniach.

W książce znajdziecie m.in. informacje o tym, dlaczego niektóre kultury żywią się penisami, dlaczego w Japonii obchodzone jest święto penisa, skąd wzięły się takie, a nie inne proporcje wieżowców i drapaczy chmur, czemu panowie nadają imiona swoim przyrodzeniom, na czym polega tybetańskie wróżenie z penisa, ile mierzył najdłuższy penis świata, a ile najkrótszy. W książce Hickmana przeczytacie również o tym, jak kształtowała się moda w tym temacie na przestrzeni wieków, kiedy jakie gabaryty były najbardziej cenione i co na to wszystko współczesna medycyna.

Nie wiem nawet, jak najtrafniej opisać to, czego doświadczyłam, czytając „Boskie przyrodzenie”. Taka finezja, taki polot, tak błyskotliwe poczucie humoru – no uczta! Polecam panom – żeby nabrali do siebie i kolegi z dołu odrobiny dystansu; Paniom – żeby trochę lepiej rozumiały panów falliczne obsesje.