Zwykło się przyjmować, że najwierniejszymi spośród zwierząt są ptaki. Głównie łabędzie. Powszechnie żyjemy w przekonaniu, że pozostają one sobie wierne przez kilka sezonów, a czasem nawet przez całe życie.  Dzięki badaniom genetycznym zostało jednak wykazane, że w niektórych przypadkach samiec łabędzia wychowuje nie swoje dzieci. Podobnie jest z gibonami. Ten jeden spośród czterech rodzajów małp człekokształtnych (zaraz obok goryli, szympansów i orangutanów) nazywany jest monogamistą, a zakochane pary gibonów godzinami przesiadują na drzewie i przytulają się. Jednak gibony też czasami przyprawiają sobie rogi…[Sylwia Michałowska, czerwiec, 2016]

Dlaczego tak się dzieje?

Instytucja małżeństwa, z założenia oparta na warunkowanej wewnętrznie (zgodnej z własnymi pragnieniami i nienarzuconej) wierności, w rezultacie jest uwarunkowana społecznie, religijnie oraz kulturowo. Tu pojawia się zatem pytanie, dlaczego większość z nas deklaruje chęć dotrzymania wierności? Socjalizacja seksualna, będąca wynikiem przyjmowania przez jednostkę określonych norm moralnych pozwala człowiekowi na przystosowanie się do życia w zbiorowości ludzkiej, której kultura w znaczącej większości wymaga od nas tworzenia stałych związków partnerskich, bazujących na seksualnej wyłączności.

Mimo to, wielu z nas nie potrafi powstrzymać się od zdrady. Zatem, czy istnieje gen niewierności?

Z biologicznego punktu widzenia, a także rozpatrując organizację ludzkiej fizjonomii, zasadnym, choć ryzykownym, wydaje się stwierdzić, że nie zostaliśmy stworzeni do monogamii. Wśród wszystkich istniejących na świecie zwierząt zaledwie 3% funkcjonuje w związku z jednym partnerem.  Wynikiem naukowej ciekawości w tym zakresie są badania, które przeprowadził profesor Larry Young na nornikach i w których rezultacie możemy większą uwagę skupić na genie V1aR. Ten tajemniczo brzmiący gen związany jest z produkcją wazopresyny, o której mówimy, że jest „hormonem małżeńskiej wierności”. Im więcej mamy V1aR, tym mniej w nas pociągu do zdrady.

Liczne badania pokazują nam, że ewolucyjnie zostaliśmy stworzeni do posiadania wielu partnerów, a wzorzec monogamicznych związków jest wytworem kultury, w której żyjemy, procesu socjalizacji któremu zostaliśmy poddani, wpływów religii, której pozostajemy wierni i tak dalej.  Jednak skoro tak oczywistym jest, że nie jesteśmy monogamistami z natury, to dlaczego jesteśmy nimi z wyboru?

Ciekawym jest analogia bliskiej relacji do uzależniania. Uzależnienie od substancji psychoaktywnych istnieje na poziomie biologicznym w podobnym stopniu jak uzależnienie od obecności konkretnej, drugiej osoby. Pozostajemy w związkach monogamicznych z wielu powodów- badania wykazują, że często jest to nie tyle chęć wytworzenia dobrego samopoczucia (dążenie), co raczej potrzeba uniknięcia złego samopoczucia (unikanie). Kolejnym z powodów może być najzwyczajniejszy ludzki strach przed samotnością, brakiem emocji, namiętności i co ważne- brakiem poczucia bezpieczeństwa.

Na poziomie molekularnym jesteśmy dziś dużo bardziej dokładni niż lata temu. Mamy możliwość zaglądania do mózgu człowieka, wykorzystując metody skaningu, tomografy, NMR-y. Dzięki metodom tym wiemy już, że osoby, które deklarują, że są zakochane mają bardzo podwyższoną zawartość dopaminy. Układ ten działa w taki sposób, że w wyniku zaspokojenia pragnień (głównie w formie pożądania) pojawia się wzmożona ilość dopaminy. Ten swoisty rodzaj „nagrody” pojawia się także po stosunku seksualnym. Kiedy tworzymy stały związek, przede wszystkim (w większości przypadków) zwiększa się prawdopodobieństwo i regularność odbywania stosunków seksualnych. Mózg otrzymuje informacje o pozytywnych doznaniach i dąży do ich powtórzenia. Podobnie dzieje się w przypadku uzależnienia .

O uwarunkowaniach fizjologicznych, czy neurobiologicznych zdrady można by rozprawiać naprawdę długo. Gdyby jednak spojrzeć na to zjawisko z perspektywy konstrukcji ludzkiej psychiki, to można wyciągnąć jeden wniosek- zdrada zawsze jest reakcją.

Reakcją na co jest zdrada? Pod uwagę należy wziąć głównie czynniki indywidualne- historia związków, intensywności seksualnej, relacji rodzinnej, więzi emocjonalnych danego człowieka, ale także pragnienia wolności, czy autonomii. Z perspektywy psychologicznej przyczyn zdrady może być wiele.

Czy można zdradę tłumaczyć uwarunkowaniami biologicznymi?

Przede wszystkim należy rozważyć rozwój człowieka na przestrzeni wieków, zarówno w sferze emocjonalnej jak i intelektualnej, a także zasadność twierdzeń o istocie myślenia, jako świadomego procesu, umiejętności analizy logicznej, a także, mimo wszystko, całej palety wpływów społecznych, kultowych czy religijnych.

Czy warto pozostawać w związkach monogamicznych, czy może więcej korzyści mielibyśmy decydując się na powrót do czasów, kiedy nasze stopy były bose?

Wierność jest dobrym wyborem, ponieważ z psychologicznego oraz społecznego punktu widzenia, to nam się po prostu opłaca. Trwała, pozytywna relacja z drugim człowiekiem pozwala nam na zaspokojenie najważniejszych potrzeb, jak poczucie bezpieczeństwa, przynależności, a wielu przypadkach także samorealizacji i uznania. Budowanie bliskiej, trwałej relacji pozwala nam także na stworzenie zaufania opartego na stabilnych fundamentach, co w obliczu zetknięcia się z kryzysami rozwojowymi staje się dla człowieka olbrzymim zasobem, a także czynnikiem chroniącym.

 

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułBoso po piasku – potęga minimalizmu
Następny artykułBosą stopą w kierunku ciała
Absolwentka psychologii na Uniwersytecie Szczecińskim. Na co dzień pracuje z dziećmi i ich rodzicami. Współpracuje także z Fundacją W Związku z Rakiem, pełniąc dyżury psychologa w telefonie zaufania. Podczas dotychczasowych szkoleń i warsztatów zdobyła wiedzę z zakresu seksualności młodzieży w wieku szkolnym, doświadczania świata w autyzmie, bajkoterapii, pracy z ofiarą przemocy w rodzinie, przeciwdziałania przemocy wobec dzieci, wspomagania rozwoju dziecka z trudnościami w komunikowaniu się (jąkanie, afazja, mutyzm wybiórczy, chorobliwa nieśmiałość). Interesuje się psychologią bliskich związków, psychologią oraz psychopatologia dzieci i młodzieży a także psychoonkologią i rozwojem osobistym. Wierzy, że jeśli człowiek urodzi się bez skrzydeł, to musi zrobić wszystko by pozwolić im wyrosnąć.