Pytając przypadkowe osoby, jakie określenia kojarzą im się z jedynakiem odpowiedź zazwyczaj jest bardzo podobna. Na ogół powtarzają się sformułowania typu „egoista”, „samolub”, „rozpieszczony dzieciak”, „rozkapryszony indywidualista” itp. itd. Takich niechlubnych komentarzy można by wymienić jeszcze kilkanaście, ale czy na pewno stereotyp jedynaka jest prawdziwy? Aneta Nowak [Czerwiec, 2013]

 Ile nadąsana księżniczka ma wspólnego z jedynaczką, a zadufany w sobie narcyz

jedyną pociechą rodziców? Prawdopodobnie tyle, co rudowłosy z wrednym charakterem i krakus ze skąpstwem. Ktoś kto od urodzenia wychowywał się w gronie rodzeństwa nie ma pojęcia, jak wygląda życie jedynaka, a nie zawsze jest ono usłane różami. Jedno jest pewne – w dzieciństwie zazwyczaj usłane jest kolorowymi pluszakami, którymi z nikim nie trzeba się dzielić. Ale czy „jutro” będzie równie pełne barw?

 Zosia ma 7 lat. Jest ukochaną córeczką mamy i taty, ich jedynym dzieckiem. Ba! Można nawet powiedzieć, że jest ich „oczkiem w głowie”! Ojciec codziennie bawi się ze swoją małą księżniczką, czym wywołuje szczery uśmiech na twarzy dziewczynki. Mama poświęca jej dużo czasu na pomoc w nauce, dzięki czemu Zosia jest jedną z najlepszych uczennic w klasie. Wieczorami wspólnie czytają książki. Nie można również zapominać o reszcie rodziny. Kiedy rodzice pracują, dzieckiem zajmują się dziadkowie. I nikt nie rozpieszcza małej tak bardzo, jak oni! Babcia gotuje ulubione potrawy, dziadek zaprowadza do szkoły i chodzi z dziewczynką na spacery. Jest dla nich najpiękniejszą i najmądrzejszą istotą pod słońcem. Kto miał lub ma kochających dziadków, to wie o czym mówię…

Zosia ma swój mały pokoik. Tylko swój i swoich lalek, pluszowych misiów, piesków, kotków, lwów i innych zwierzaków. Nie musi dzielić się z nikim ani pokojem, ani zabawkami. A przede wszystkim rodzicami, bo przecież nie mają oni żadnego innego dziecka oprócz niej. Mogą poświęcać jej każdą wolną chwilę i dbać o jej rozwój oraz wychowanie. Wbrew pozorom i powszechnej opinii na temat jedynaków dziewczynka posiada spore grono znajomych. Jest lubiana przez koleżanki i kolegów z klasy. Zawsze służy im pomocą, pożycza kredki i pisaki. W domu też ma swoje obowiązki. Rodzice oprócz rozpieszczania Zosi potrafią też mądrze ją wychowywać i wymagać od niej drobnych rzeczy. Krótko mówiąc życie dziewczynki jest prawie idealne. Ale jakie będzie ono jutro?

Kilkunastoletnia Zośka, mimo, że będzie miała kochającą rodzinę, może czuć się trochę zagubiona w otaczającym ją świecie. Bez rodzeństwa sama będzie musiała przemierzać szlaki ku dorosłości. Ani starsza siostra nie wprowadzi jej w tajniki makijażu, ani starszy brat nie pozna jej ze swoimi kolegami. Może mieć lekkie trudności z nawiązywaniem nowych kontaktów. Po pierwsze od dzieciństwa była jedynym dzieckiem w domu i rzadko miała do czynienia z osobami w swoim wieku. Po drugie wyjście spod rodzicielskiego klosza i próba zaufania obcym osobom jest nie lada wyzwaniem dla dorastającej dziewczyny. Nastoletnia Zośka może czuć się także samotna w świecie, w którym otaczają ją dorosłe osoby. Jak możemy przeczytać w książce R. Richardson i L. A. Richardson „Najstarsze, średnie, najmłodsze. Jak kolejność narodzin wpływa na twój charakter” dziecko poprzez zabawę i kłótnie z rodzeństwem nabywa społecznych umiejętności. Jedynak ma to utrudnione. Przez co niektóre z „jedynych dzieci” stają się w życiu dorosłym wyjątkowymi samotnikami czy ekscentrykami. Na pocieszenie dodam, iż na szczęście większość z nich uczy się prawidłowego współżycia z innymi ludźmi i jest dobrze przystosowana do życia w społeczeństwie. Inną istotną kwestią, którą należy tu wymienić jest fakt, iż jedynak pragnie sam decydować o kontaktach, ich częstotliwości i charakterze oraz pilnować, by nie stać się ofiarą. Mała Zosia doświadcza bliskich kontaktów tylko z osobami, od których jest w pełni zależna.

Jutro –  w dorosłym życiu może nie być pewna, czy odpowiadałby jej związek, w którym byłaby stroną niezależną, czy też pozwalający jej „udowadniać” swą niezależność. Jedynacy najczęściej nie uświadamiają sobie, że najlepsze układy partnerskie to te, w których zależność jest zmienna i gdzie stosownie do sytuacji strony zamieniają się rolami.

Dorosła już Zofia, w którymś momencie swojego życia natrafi na problem związany z opieką nad rodzicami, a jeszcze wcześniej z opuszczeniem domu rodzinnego. Niestety jest to niełatwe zadanie. Jedynacy często mają problem z rozstaniem się z domem oraz z rodzicielami. Przywiązanie Zofii do rodziców może wywoływać u niej poczucie winy, kiedy będzie chciała ich opuścić i zająć się własną rodziną. Nie mając rodzeństwa będzie musiała samodzielnie podjąć się opieki nad mamą i tatą, kiedy dotkną ich dolegliwości związane z upływem czasu. Cały ciężar spocznie na jej barkach.

Jeśli rodzice małej Zosi będą potrafili odpowiednio wprowadzić ją w dorosłe życie i unikną popełnienia błędów wychowawczych, „jutro” dziewczynki będzie równie kolorowe, co dzieciństwo. Rodzice każdego jedynaka powinni pamiętać przede wszystkim o tym, by w każdym aspekcie wychowania zachować umiar. Unikać nadmiernej kontroli, ale także nie przesadzać z dawaniem dziecku swobody. Po prostu mądrze kochać, tak samo jedno dziecko, jak i dwójkę czy siódemkę.

Z perspektywy małej Zosi, jak i tej trochę starszej mogę powiedzieć, iż bycie jedynakiem wcale nie jest tak bajkowe, jak mogłoby się to wydawać postronnym osobom. Zawsze brak kogoś bliskiego z kim można by w dzieciństwie się bawić, a później dzielić radością i smutkiem każdego dnia. Przyjaciele niestety nie zastąpią rodzinnych więzów. Dlatego spotykając na swojej drodze „jedyne dziecko” nie oceniajmy go zbyt pochopnie. Nie każde jest rozkapryszone czy egoistyczne. Przecież nasz charakter nie zależy tylko od posiadania rodzeństwa, ale od wielu różnych czynników. Jak mawia mój profesor (psycholog): „Jedynacy mają w życiu najciężej ze wszystkich dzieci. Sami muszą radzić sobie z codziennymi problemami, ale są również bardzo ambitni oraz wyczuleni na innego człowieka. Potrafią świetnie rozgryźć drugą osobę – w końcu ich życie polega również na próbie rozszyfrowania innych.” Jak widać egzystencja jedynego dziecka nie jest sielanką. Owszem, dzieciństwo często bywa „błogosławieństwem”, jednak „jutro” może być lekkim przekleństwem.