Harmonia to instrument muzyczny. Przede wszystkim! Ale nie tylko… Harmonia kojarzy się z ładem, porządkiem, spokojem, dopełnianiem się, dopasowywaniem.

Termin z muzyki, ale czyż nie pasuje do wielu życiowych sytuacji? Podobna w swojej wymowie do równowagi, jest od niej delikatniejsza, subtelniejsza… [Monika Szadkowska, październik 2016]

Równowaga mówi nam o równym podziale, na przykład obowiązków. Jest w tym „sztywna”, choć z pewnością pomaga.

Dziś chciałabym napisać o harmonii w miłości. Dotyczy to również harmonii w relacjach, związkach, przyjaźniach.

Często mówiąc o dobrej relacji partnerskiej ma się na myśli równy podział obowiązków, równość w dostępnie do odpoczynku, równe respektowanie i zaspokojanie praw i potrzeb.

Tylko czy równość, równowaga w takim rozumieniu da zadowolenie i faktycznie spowoduje, że relacja będzie partnerska?

A  może „partnerskość” powinna polegać na „zgraniu się” kilku elementów wspólnego życia, własnych potrzeb, wartości i oczekiwań?

Harmonia mówi o dopełnianiu się, współgraniu różnych aspektów życia tak, żeby całość dobrze funkcjonowała. Zgodnie, uzupełniając się nawzajem. Czasem ktoś robi czegoś więcej, żeby pozwolić  innemu na może mniej spektakularne, ale finezyjne działania. Albo ktoś wykonuje codzienną, rutynową pracę, a druga osoba  wchodzi do akcji może rzadziej, ale za to z większą mocą? Ważne, że robią to zgodnie, ze wzajemnym szacunkiem, pogodą ducha, wzajemną życzliwością, z zaufaniem, wdzięcznością…

W harmonijnym związku, relacji potrzebna jest przyjaźń, emocjonalna intymność, więź, poczucie wspólnoty, dążenie do jednego, wspólnego celu. Zrównoważenie potrzeb, wspieranie się nawzajem, także umiejętność wsłuchania się w potrzeby drugiej strony. „Jestem ważna i ty jesteś ważny i być może teraz usunę nieco w bok, aby dać ci przestrzeń. I wiem, że jak przyjdzie czas, ty dasz taką samą przestrzeń na moje marzenia”.

Żyjąc w harmonijnie łączącej nasze potrzeby i prawa relacji nie czuję zagrożenia swoich praw. Jestem bezpieczna. Nie boję się kontroli i wyliczania „po równo”, nie boję się rozliczeń. Bo żyję w harmonijnym przepływie miłości, bezpieczeństwa i wsparcia…

Żeby mówić o harmonii w miłości potrzebujemy umiejętności skupienia się na sobie, ale równie ważne jest skupienie na potrzebach tego, kogo kochamy. To akceptacja różnic światopoglądowych i tych codziennych, związanych z ulubionym kolorem koszuli. W harmonijnnym pożyciu nie zmuszasz, nie chcesz dostosować partnera do siebie, ani sam nie starasz się przypodobać się w celu poczucia się ważnym, wartościowym.   Wiesz, że oboje jesteście częścią czegoś wspaniałego. Każde na swój sposób. Czerpiecie energię i moc z różnic między wami, ze wzajemnego szacunku, z odmiennych doświadczeń i postrzegania życiowych zdarzeń. Trochę jak w orkiestrze, niby instrumenty są różne, ale to waśnie dzięki temu powstaje cudowna muzyka… Pełna harmonii… Dzięki różnicom, dzięki wzajemnemu dopełnianiu, dzięki akceptacji, umiejętności słuchania, dzięki…

Życzę Wszystkim Czytelnikom harmonii w życiu. A przede wszystkim w miłości!