Szaleni, okrutni i bezwzględni. Odizolowani od społeczeństwa przestępcy. Dziwacy. Psychopaci. Nieliczne pomyłki genetyki, albo wytwory toksycznego środowiska, które na szczęście, przebywają gdzieś daleko w zamkniętych celach. Wyrachowani, nieczuli, krzywdzący i wykorzystujący innych. Dokładnie tacy, jacy my sami nigdy nie chcielibyśmy być.  Ale czy na pewno? Czy tacy właśnie są psychopaci? Czy to nie mogliby być nasi sąsiedzi, przyjaciele, albo nawet mężowie? Czym naprawdę jest psychopatia i czy faktycznie tak bardzo nie chcemy jej we współczesnym świecie? A może jest zupełnie odwrotnie? Być może warunkiem sukcesu jest dziś właśnie szaleństwo, okrucieństwo i bezwzględność? [Sylwia Michałowska, sierpień, 2016]

Słysząc psychopata, myślimy: Ted Bundy, Hannibal Lecter, Josef Fritzl, Anders Behring Breivik?

Chłodny manipulant. Inteligentny, ale pozbawiony uczuć wyższych. Na pewno, ale nie tylko.  Wydaje nam się, że dobrze wiemy czym jest psychopatia i jak się przed nią bronić. Myślimy, że rozpoznanie psychopaty nie jest trudne i że takie osoby z łatwością rozpoznamy po tym, jacy są źli i okrutni. Czy mamy rację?

Czarujący. Otoczony nieprzenikliwą aurą niezwykłości. Tajemniczy i pociągający. Taki zazwyczaj jest człowiek, u którego wskaźnik psychopatii wznosi się powyżej przeciętnej. Psychopaci z reguły potrafią być naprawdę hipnotyzujący, głównie dlatego, że dzięki wysokiej inteligencji, posiadają umiejętność bardzo skutecznej manipulacji otoczeniem, w celu pozyskania upragnionych korzyści.

Ciekawą kwestią jest amplituda uczuć w psychopatii. Wbrew przekonaniu wielu osób, wcale nie jest tak, że psychopata nie ma żadnych uczuć i jest absolutnie bezwzględny. Psychopata posiada uczucia, jednak ma nad nimi o wiele większą kontrolę niż większość z nas. Kiedy zachodzi taka potrzeba, kiedy wymaga tego sytuacja, psychopata potrafi zahamować intensywność uczuć i odizolować je od sfery chłodnej poznawczej analizy danego zjawiska.  W przypadku zdiagnozowanych klinicznie psychopatów, często wspomina się o nierozwiniętej uczuciowości wyższej, a także o braku zdolności do szczerego współczucia, czy żalu za wyrządzone krzywdy, przy doskonale zachowanej zdolności rozumienia jak nie należy postępować. Psychopata wie, że jego zachowanie jest niewłaściwe, ale nie stanowi to dla niego żadnej przeszkody. Nie pojawia się tu, jak u większości ludzi, jakakolwiek moralna granica.  Nie zawsze są to jednak osoby nielogiczne, nieopanowane, czy impulsywne.  Nie zawsze są to ludzie, którzy budzą strach, są agresywni i których unikamy. Możliwym jest więc, że przy odpowiedniej konfiguracji całego wachlarzu psychopatycznych cech, człowiek taki, nie tylko uniknie więzienia, czy społecznego wykluczenia, a wręcz zdobędzie społeczną aprobatę i będzie piastować wysokie stanowiska. Jak to możliwe?

Charyzma, pewność siebie i skupienie na celu, racjonalizm, brak lęku. To wszystko cechy, które sprawiają, że w XXI wieku psychopatia może być funkcjonalna. Przede wszystkim, ci ludzie, którzy na skali psychopatii osiągają wysokie wyniki, posiadają pewną nieprawdopodobną zdolność.  Otóż z łatwością potrafią dostrzegać słabość innych ludzi, ich predyspozycje do wchodzenia w rolę ofiary. Zdolność ta jest szczególnie przydatna w zawodach, w których sukces zależny jest od stopnia dominacji i wpływów wywieranych na innych ludzi. Dzięki umiejętności dostrzegania w otoczeniu jednostek słabych, wzrasta prawdopodobieństwo, że zastosowana manipulacja, okaże się skuteczna. W jaki sposób im się to udaje? To zaskakujące, ale psychopaci dostrzegają te sygnały w sposobie poruszania się innych osób. Cały opisany tu zestaw cech sprawia, że jego posiadacz (lub oczywiście posiadaczka) mogą naprawdę dobrze funkcjonować w sferze zawodowej, szczególnie w kilku specyficznych branżach, a należą do nich branża medialna i marketing, tj. telewizja i radio, Internet. Podobnie użyteczne okazują się psychopatyczne cechy w zawodzie menadżerów,  sprzedawców, prawników, chirurgów i uwaga… kleryków.

Jak widać psychopata, to nie tylko ten, kto z zimną krwią krzywdzi innych, ale także ten, kto potrafi przyciągać tłumy, manipulować innymi by zrealizować własne cele, ma charyzmę, potrafi być opanowany i posiada zdolność odizolowania sfery poznawczej od emocjonalnej.

Czy warto być psychopatą? Nie do końca. Jak w przypadku przeróżnego układu specyficznych cech, tworzących nasze spójne osobowości, ważne jest nasilenie. Analizując psychopatię z perspektywy jej osobistej jak i społecznej użyteczności, zasadne wydaje się jedynie korzystanie z pewnego asortymentu psychopatycznych cech w ich odpowiednim nasileniu. Skrajność nigdy nie jest funkcjonalna, jednak jak się okazuje, nawet od psychopaty wiele możemy się nauczyć, by żyło nam się lepiej i… bezpieczniej. Pozostańcie czujni

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułRecenzja książki: "Układ"
Następny artykułDoceń codzienne cuda
Absolwentka psychologii na Uniwersytecie Szczecińskim. Na co dzień pracuje z dziećmi i ich rodzicami. Współpracuje także z Fundacją W Związku z Rakiem, pełniąc dyżury psychologa w telefonie zaufania. Podczas dotychczasowych szkoleń i warsztatów zdobyła wiedzę z zakresu seksualności młodzieży w wieku szkolnym, doświadczania świata w autyzmie, bajkoterapii, pracy z ofiarą przemocy w rodzinie, przeciwdziałania przemocy wobec dzieci, wspomagania rozwoju dziecka z trudnościami w komunikowaniu się (jąkanie, afazja, mutyzm wybiórczy, chorobliwa nieśmiałość). Interesuje się psychologią bliskich związków, psychologią oraz psychopatologia dzieci i młodzieży a także psychoonkologią i rozwojem osobistym. Wierzy, że jeśli człowiek urodzi się bez skrzydeł, to musi zrobić wszystko by pozwolić im wyrosnąć.