Radosna decyzja „chcemy mieć dziecko” towarzyszy wielu parom na różnych etapach wspólnego bycia razem. Czasami jest to pragnienie spontaniczne, czasami jest wynikiem pewnej kolejności realizacji życiowych celów. Kiedy  jest w ludziach gotowość do rodzicielstwa towarzyszy temu radosne podniecenie, oczekiwanie na szybką ciążę i marzenia o nowych, rodzicielskich wyzwaniach. Czasami jednak bywa inaczej… Monika Szadkowska, marzec 2016.

Zarówno dla kobiet, jak i mężczyzn zostanie rodzicem, przekazanie życia, nauczenie swojego dziecka pewnych wartości, zasad, pokazanie mu jak funkcjonuje świat, wspólne z nim odkrywanie uroków życia, niewinność zabawy, moc śmiechu, możliwość powrotu do swoich ulubionych z dzieciństwa bajek czytanych potomkowi na dobranoc… To wszystko powoduje, że chęć zostania rodzicem jest bardzo silną potrzebą. Gorącym pragnieniem zostawienia kogoś po sobie w sztafecie pokoleń, jaką jest życie. I tak naprawdę dotyczy to obu płci. Choć pewnie kobiety z racji przekonań, oczekiwań społecznych czy najzwyklejszego instynktu macierzyńskiego doświadczają potrzeby posiadania dziecka bardziej.

Tęsknota…

Gotowość do dania życia, do zostania matką wywołuje tęsknotę za dzieckiem. Zaczyna się czas oczekiwania na efekty starań. Oczywiście wiadomo, że nie od razu musi się udać zajście w ciążę, ale jednak już zaraz, już w następnym cyklu ta szansa wzrasta niemal do stu procent. I czasami niektórym parom udaje się wstrzelić w dni płodne i decyzja o sprowadzeniu na świat kolejnego człowieka staje się faktem.

Tylko czasami i tylko niektórym parom.

Coraz częściej w dzisiejszym świecie okazuje się, że pragnienie posiadania dziecka, tęsknota za nim, wystawiona jest na wielką próbę cierpliwości i siły. Wymaga zmierzenia się z buntem własnego ciała, które nie chce współpracować. Z chorobami, które trzeba najpierw wyleczyć. Z huśtawką nieprzyjemnych emocji i stresu, który nagle zajmuje dużo miejsca w życiu.

Tęsknota za realizacją tak bardzo naturalnej potrzeby, jaką jest macierzyństwo wpływa na wiele dziedzin codziennego życia. Na wiele? Nie… Ona wpływa na wszystkie.

Zaczynasz tęsknić za swoim dzieckiem, jego delikatnym, ciepłym ciałkiem, za możliwością opieki nad nim, potem wspólnych zabaw, spacerków.

Tęsknisz i czekasz… Czekasz, aż stanie się cud, zadziałają lekarstwa, zabiegi.

Pojawia się myślenie „jak już będę w ciąży… jak już zostanę mamą…to wtedy zacznę się realizować, to wtedy zmienię pracę, to wtedy pójdę na kurs, to wtedy zacznę znowu spotykać się ze znajomymi, pójdę do kina, będę po prostu szczęśliwa”.

Wszystko „kiedyś” – jak zakończy się twoja tęsknota. Jak będziesz matką.

Dopiero wtedy będzie ten inny, lepszy czas w życiu.

Wina…

Obok tęsknoty najczęściej pojawia się poczucie winy. Bo skoro nie możesz dać życia, skoro los tak cię potraktował, to może zasłużyłaś na taką sytuację? Może jesteś winna swojej niepłodności? Zaczynasz czuć się inna.

Bardzo wiele kobiet wpada w pułapkę takiego myślenia i daje się porwać poczuciu winy. Bo może jak się przyznają, że to jednak przez nie, jak „odpokutują” karę, to jednak dostaną nagrodę w postaci dziecka?

No nie! To tak nie działa! Nie ma winy, nie ma kary, nie ma nagród.

W życiu tak jest, że są nieszczęścia, choroby, ułomności.

Choroba nigdy nie jest karą.

Nie ma miejsca na poczucie winy tam, gdzie nie ma winy. To splot różnych wątków, wydarzeń, na które w większości nie mamy wpływu. Niepłodność jest chorobą społeczną, dotyka coraz większej liczby par. Par! W kontekście dwojga ludzi, którzy razem chcą mieć dziecko. I nie ma tu niczyjej winy. Nie warto więc w nią „wpadać”. To nie jest jakaś dziwna, stygmatyzująca inność. To najzwyczajniejsza choroba.

Nadzieja…

Potrzeba rodzicielstwa jest wpisana w nasze geny, w systemy społeczno-kulturowe, potrzeby kochania i bycia kochanym, tworzenia relacji. I powoduje, że mimo bolącej tęsknoty i pułapek poczucia winy, a także wielu innych nieprzyjemnych emocji jest nadzieja. Nadzieja na zostanie matką.

I to właśnie nadzieja pozwala otrzeć łzy po kolejnej porażce, to właśnie nadzieja karze szukać kolejnych sposobów wsparcia swojej płodności.

To właśnie nadzieja zwiększa szansę na ciążę.

Nadzieja na sukces jest zawsze wtedy, kiedy istnieją jakieś, nawet małe szanse na poprawę swojej sytuacji, poprawę płodności.

Kiedy kobieta gotowa do macierzyństwa i tęskniąca za nim szuka sposobu na to, żeby jej życie tu i teraz było szczęśliwe, albo przynajmniej zadowalające, pozwala rosnąć nadziei w swoim umyśle i sercu.

Jak zajść w ciążę? Jak zwiększyć swoje szanse na ciążę w czasie leczenia niepłodności?

– tęskniąc za dzieckiem, ale planując starannie działania wspierające płodność, dbając o zdrowy styl życia, ucząc się radzenia sobie z trudnymi emocjami: złością, lękiem, z napięciem.

– rezygnując z poczucia winy, przestając zadawać pytanie „dlaczego ja?” ale, za to szukając metod, strategii, warsztatów, ludzi, którzy będą pomocni w czasie leczenia niepłodności; jednym zdaniem – pozwalając sobie pomóc.

– podnosząc poziom nadziei swoimi działaniami, codziennymi wyborami, ucząc się takich zachowań, które będą uwiarygodniały nadzieję na sukces, na zostanie mamą.

Takie zachowania to na przykład dbanie o radość w życiu, umiejętność dostrzegania tego, co się ma, za co jest się wdzięcznym. To również nauka rozmawiania o leczeniu albo… unikania odpowiedzi na niewygodne pytania. To wiedza o tym, jak zadbać o relacje w związku i jak sprawić, żeby seks nie był obowiązkiem w czasie dni płodnych tylko przyjemnością.

To także nauka pozytywnego myślenia o sobie, swoim życiu i swoich planach na przyszłość. Wszystkich, nie tylko tych związanych z macierzyństwem.

Warto o siebie zadbać, warto dać sobie samej nadzieję na lepsze życie, na rozwiązanie problemów, ukoić tęsknotę i pozbyć się uczuć, które ranią i męczą.

Jeśli chcesz mieć dziecko i jest to Twoja głęboka, niezrealizowana potrzeba – daj sobie pomóc.

Zacznij od poświęcania czasu samej sobie i czerp z tego przyjemność.

Codzienny kwadrans na ulubione przyjemności – odkryj, że to działa!