Rodzimy się boso. Chodzenie boso kojarzy nam się z wolnością. Wspaniale jest się przejść gołą stopą po piasku czy trawie. Wtedy czujemy prawie cały świat pod stopami. Buty są pewnym ograniczeniem naszej swobody. Stanowią dla nas jakieś przebranie. Dlatego po pracy tak chętnie zrzucamy je w kąt. Bosa stopa to w dzisiejszych czasach manifest, nie zawsze zrozumiały. Justyna Zybura-Leszczak [czerwiec 2016].

Pamiętam, jak pewnego zimowego dnia stałam na przystanku tramwajowym w Krakowie. Kraków to jak wiadomo duże, otwarte na innych miasto. W pewnym momencie zobaczyłam starszego mężczyznę, który był ubrany w zimową kurtkę, spodenki i szedł boso. Uśmiechnęłam się. Pomyślałam – szalony człowiek, super. Ciekawe czy tak chodzi cały rok? A może zapatrzył się na Cejrowskiego lub się z kimś założył? Ciekawe. Pan szedł sobie zupełnie swobodnie, nikogo nie zaczepiał. Zatrzymał się przy witrynie księgarni. Poszedł dalej. To, co się zaczęło dziać na przystanku było straszne. Jak się okazało nikomu nie przyszło do głowy to, co mnie. Ludzie zaczęli się odsuwać jak najdalej. No jasne, przecież wariat albo trędowaty. Następnie jedna pani z drugą zaczęły machać znacząco ręką obok czoła, co miało oznacza, że to zachowanie im się wybitnie nie podoba. Zaczęły wspólnie komentować, że niby stary a taki głupi. Powstały nawet małe grupki ekscytujące się tym, co zaszło. Bo nic nas tak nie łączy, jak wspólna nienawiść. Kiedy czujemy, że coś nam się nie podoba i szukamy sprzymierzeńców, którzy czują tak samo. Wtedy mamy pewność, że nasze myślenie nie jest odosobnione i na pewno myślimy dobrze. Pragnę zaznaczy, że pan przemknął obok nas szybko, ale na długo jeszcze pozostał w myślach innych osób. Został też okrzyknięty wariatem, świrem, chorym psychicznie, niedostosowanym społecznie. Przy czym większość tych osób nawet nie zna znaczenia tych słów. Zapewne krążył jeszcze w opowieściach innych ludzi, którzy opowiadali, jakiego to czubka nie widzieli na przystanku. Nie słyszałam ani jednej pozytywnej opinii. Już znacznie lepiej byłoby, gdyby się nie odzywali. Bo ludzie często muszą mieć coś do powiedzenia nawet, jeśli jest to niemądre albo niestosowne.

Ostatnio Julia Roberts w Cannes też została okrzyknięta prowokatorką wszech czasów. Otóż odważyła się złamać ścisłe zasady chodzenia po czerwonym dywanie. Zamiast w szpilkach przeszła boso. Myślę, że chciała zamanifestować, że my kobiety nie zawsze musimy robi, co nam każą. A jej najzwyczajniej w świecie, było wygodniej wejść po schodach boso niż w wysokich szpilkach. Podobno zasady na tego typu uroczystościach są bardzo restrykcyjne. Często zdarzało się, że kogoś nie wpuszczono, bo nie był odpowiednio ubrany.

I tak okazuje się, że ubiór lub jego brak, jest ważniejszy od człowieka. Ktoś może być wspaniałym, mądrym, dobrym człowiekiem, a zostanie odebrany jako wariat, bo nie założył butów. Ktoś inny może być wybitną aktorką, głoszącą ważne kwestie, a zostanie wyśmiany, bo nie założy szpilek. W tych wszystkich przypadkach chodzenie boso jest manifestem wolności. Tego, że zawsze możemy być sobą i nie musimy poddawać się powinnościom.

Niedługo są wakacje. Kto z nas jako dziecko nie biegał boso? Wtedy byliśmy wolni. Nie zastanawialiśmy się, czy coś nam pasuje, czy nie. Czy ktoś nas wytknie palcem. Byliśmy szczerze naiwni. Nie musieliśmy dbać o dress code ani savoir vivre. Takiej właśnie dziecięcej wolności Wam życzę. Ściągnijcie buty i dajcie sobie odpocząć.